“Destrukcja i Tworzenie”

Decyzje

Młodego Niepewnego Życia

Dylematy Tak Proste

W Rachunku Wartości

|

Sztormem i Pożarem

Niszczycielem i Twórcą

Snem i Przebudzeniem

|

Punkty Zwrotne

Młodego Niepewnego Życia

Jak Krople Deszczu Pędzące Po Szybie

 Łączące Się

Przyspieszając Upadek

Zanikające

Lecz Posiadające Znaczenie

|

Zaśnij Obok; Obudź Się

Beze Mnie

Gdy Krople Płyną

Sztorm Pochłania

Pożar Trawi

A Destrukcja i Tworzenie

Trwają Niezachwianie

Continue Reading...

Protected: mimimi

This content is password protected. To view it please enter your password below:

Continue Reading...

Dream 02.12.13

W czasie nieobecności na blogu, używałem draftów po to, żeby zapisywać moje sny (jeśli udało mi się je zapamiętać przynajmniej jakiś czas po przebudzeniu). Co jakiś czas będę wrzucał te ciekawsze lub najbardziej dziwne. Ten wyjątkowo został zapisany po angielsku, także w takiej formie zostanie upubliczniony. Enjoy.

Part I

I am reading the poetry of some dark author, the title is most likely “The tree” (?). Around me the horizon line, far far away – the tree, all brown, full, chocolaty-colored, head shaped, without any branches nor leaves, perfectly round shaped. The anxiety increases, suddenly the horizon, tree and vision become half-mirrory, half-transparent, unreal yet still believable. On the tree appears the pair of eyes, my reflected eyes, tree becomes almost human like. My eyes that look on me, I look at myself, through myself. The loud shout “IT’S ME” or “IT’S YOU” (?). Sudden close up on tree, the eyes. The eyes look through my soul. Dismay and fright. Pseudo wake-up.

Part II

Danish home. Looks different than normally but in dream world seems just right. Different layout of rooms, strange items, shadow. My flatmate is making laundry in the washing machine that does not exists. Machine gives back the change, which is not possible. I am in dark room, in the corner burns the fireplace. I am closing by. It is constructed strangely, dangerously; frame is made out of broken wood, dilapidated. Burns way to long, doesn’t want to expire. I want to put it down, it is warm enough. On the fireplace fall curtains, no, they were there all the time. I am trying to rip them off piece by piece when they start to catch fire; rip off; too slow; huge fire explosion, fright. Waking up.

Paweł

Continue Reading...

Inspiracja i tworzenie

Jak długa przerwa by nie była, można na niej skorzystać z analitycznego punktu widzenia.

Główny problem z pisaniem blogów jest taki, że często brakuje inspiracji do samego rozpoczęcia pracy (bo tak naprawdę jeśli już zaczniesz, stworzenie dłuższej, konstruktywnej notki nie jest tak trudne). Sam proces kreacji składa się z kilku czynników: motywacji (chęci), pomysłu i samej realizacji (aspekt techniczny).

Jeśli miałbym ocenić który z tych punktów zawiódł powiedziałbym, że to głównie motywacja, chęć działania. Jak pamiętam, często miałem wiele pomysłów, które chciałem zrealizować, widziałem wstępną strukturę, początek i zakończenie, jednak samo otwarcie wordpressa, wklepanie tytułu było najtrudniejsze, podczas gdy byłem dystraktowany przez miliony innych rzeczy (internet ehh…).

Druga rzecz przychodzi po pewnym czasie. Czasie w którym przestajesz pisać, czytasz mniej książek. Można nazwać to do pewnego stopnia dehumanizacją. Kiedy wybrałem studia inżynierskie nie spodziewałem się tego, że mój kontakt z językiem polskim zostanie zminimalizowany tylko do kontaktu z polakami tutaj. Co nie jest do końca złą rzeczą jako, że z drugiej strony, rozwijam się ciągle pod względem znajomości języka angielskiego. Niestety nie jesteś w stanie stworzyć coś naprawdę dobrego, z głębi serca, w obcym języku, głównie dlatego, że zostałeś wychowany po Polsku, przeczytałeś najlepsze dzieła w tym języku i znasz więcej zabiegów literackich w tymże. Jakkolwiek moja znajomość języka angielskiego jest najwyższa jaka można osiągnąć komunikując się w codziennym życiu (niekoniecznie w anglosaskim kraju) i nie sprawia mi problemów tworzenie pełnych tekstów, to nie wyobrażam sobie np. napisania wiersza po angielsku.

Dehumanizacja przez alienację od języka i zajmowanie się wszystkim innym oprócz rozwoju własnego to nie wszystko. To proces zmiany osobowości na przestrzeni lat (patrz ostatni wpis), wkraczanie w nowy etap, przemiany. Zmiana myślenia z romantycznej na realistyczną. To wszystko składa się na pełen obraz.

Żeby odejść od negatywnej wizji muszę podkreślić jednak, że nawet nie pisząc przez tak długi czas, nie wszystko jest stracone, nie powiedziałbym nawet że cokolwiek jest stracone. Nie jestem teraz gorszym człowiekiem jestem po prostu innym. I jest to jak najbardziej naturalny proces dla każdej osoby. Po prostu w przypadku kiedy masz dostęp do swoich tworów z przeszłości, jesteś w stanie to porównać i zanalizować. Tekst pisany jest poniekąd odzwierciedleniem autora, więc jest to dobry materiał na śledzenie własnego rozwoju (bądź degradacji ;p).

 Przerwy nie są takie złe. Jeśli jesteś blogerem i brakuje Ci inspiracji czasem warto poczekać. Czasem warto odłożyć to na później i stworzyć wtedy coś znacznie lepszego. Czasem warto zająć się innymi rzeczami (a potem o tym napisać!). Ewentualnie można w ogóle zrezygnować z pisania (ale tej opcji nie polecam).

Wystarczy poczekać, czasem kilka chwil, czasem 836 dni.

 Paweł.

Continue Reading...

Dania – dzień 836….

2 lata 3 miesiące i 15 dni od ostatniego wpisu. Potraktuję to jako podsumowanie tego okresu z którego pewnie dużego kawałka nawet nie pamiętam.

Przeglądając poprzednie wpisy jestem w szoku jak bardzo odczuwalna jest zmiana osoby którą jestem teraz. Patrząc na sam styl pisania, mam wrażenie bycia hmm niedojrzałym?

Przez te ponad dwa lata wielokrotnie myślałem żeby coś napisać, żeby reaktywować bloga tyle że w anglojęzycznej formie, jednak plany te za każdym razem przegrywały z moim lenistwem i prokrastynacją. Dlaczego zatem teraz? Nagły wpis? Zainspirowałem się trochę powrotem na twittera, i rozpoczęciem używania go na serio, dostrzeżeniem aspirujących blogerów (i przyrównanie do tego jaki byłem kiedyś) + jakoś muszę wypełnić te puste godziny pozbawione jakiegokolwiek rozwoju (ale o tym później).

Szokiem jest patrząc na sam poprzedni wpis jak ustatkowanie, przeżycie zmian, doświadczeń sprawia że to co odczuwałeś na początku zmienia się o 180 stopni bądź też okazuje się iluzją.

Także tego, litwini okazali się najgorszą opcją mieszkaniową w życiu (to był jakiś koszmar).

Moje miasto znam praktycznie perfekcyjnie, choć bywają miejsca w których okazało się że jeszcze nie byłem, kilka dni temu pierwszy raz po dwóch latach odwiedziłem piękny park za stacją kolejową, co powinienem zrobić znacznie wcześniej.

Akademiki okazały się najlepszą częścią mojego życia tutaj. Podczas pierwszego roku to w tym miejscu poznałem niesamowitych przyjaciół i spędziłem najwięcej czasu. Zmieniając mieszkania trzykrotnie zawitałem nawet i tam (choć tylko na jeden miesiąc). To tam zajmowałem się plotkami, konsumpcją Putinoffa (<3), słuchaniem Sylwii Grzeszczak (!) i organizując spotkania i imprezy (Teenager Party <3).

Niestety idylla trwała tylko do czasu kiedy moi najbliżsi znajomi skończyli erazmusa a ja zostałem praktycznie sam. Późniejsze dni były o wiele bardziej nudne, raczej puste i tak naprawdę niewiele z nich pamiętam.

Jak wygląda to teraz? Mam raczej stałe, dobre mieszkanie (choć myślę nad zmianą). Pracuję (od czasu do czasu). No i kontynuuję (ok w połowie powtarzam) trzeci semestr. Jest zdecydowanie inaczej niż na początku. Emocje opadły, nie ma już tego zachwytu i idealizacji każdej części mojego życia tutaj. Dostrzegam wreszcie wady, a nie tylko zalety tego kraju. Patrzę na wszystko z dystansem.

Czy to dobrze? Może i tak jeśli chcę być bardziej dojrzały. Czy chcę? Tylko po części. Życie “on my own” sprawia, że jesteś zmuszony wejść w dorosłość ale sprawia też, że stajesz się o wiele bardziej nudny (lub raczej znudzony). Kreatywność zostaje stłumiona (co doskonale zostało zobrazowane moją przerwą w pisaniu). Z drugiej strony odpowiedzialność to przydatna rzecz. Naprawdę.

Paweł

Continue Reading...

Dania – dzień 2 i 3

Jakoś tak leniwie te dni tutaj mijają (może tylko tak na początku, zobaczymy jak będzie później), wstaje się o 11 robi śniadanie, obczaja fejsa i wychodzi na dwór ;D

Ze współlokatorem jakoś się mijam ponieważ on wstaje o 17 ;p no ale cóż jak się pracuję na nocnych zmianach to tak już jest.

Wczoraj mocno padało co jednak nie odwiodło mnie od 2 godzinnego spaceru wokół Horsens, mimo przeciwdeszczowej kurtki i tak byłem cały mokry ale co tam, przynajmniej wciąż jest ciepło. Jako tako już odnajduję się w mieście i wiem mniej więcej w którą stronę iść żeby trafić tam gdzie trzeba. Oczywiście bez google maps przed wyjściem się nie obejdzie ale to już niedługo nie powinno być potrzebne.

Znalazłem dzielnicę portową która prezentuje się nad wyraz ciekawie. Rozbudowana przystań i las masztów – to jest to co lubię ;)

Na wieczór umówiłem się z dwoma dziewczynami z erasmusa z którymi miałem oniegdaj mieszkać, jednak zdecydowały się na akademik.

Akademiki wyglądają całkiem dobrze. Mieszkania nie są zbyt duże ale przytulne i dobrze wyposażone. Się rozgadaliśmy przy piwerkach i było bardzo fajnie ;)

Najdziwniejsze było wracanie do domu około godziny 22.30-23.00 ze względu na to że ulice były TOTALNIE puste, nie było na nich dosłownie żadnej osoby a jakiś samochód przejeżdżał co 5 minut. Trochę się bałem muszę przyznać, choć pewnie niesłusznie, tutaj jest raczej bezpiecznie.

Następnego dnia nic specjalnie ciekawego oprócz wreszcie odczutej różnicy cen między Polską a Danią. wydałem około 60 zł na naprawdę podstawowe zakupy to jest jajka, ziemniaki, musli etc.

Fajny obiadek muszę przyznać mi wyszedł – placki ziemniaczano cukiniowe z sosem śmietanowo koperkowym, były pyszne ^^ załączam foteczkę:

Na wieczór jesteśmy umówieni z Litwinem na obalanie wyborowej także zapowiada się miło ;)

papacie <3

Continue Reading...

Dania – dzień 1

Tym wpisem postaram się zreaktywować bloga i zacząć pisać więcej, oby się udało ;)

Rozpoczynam zatem nowy cykl związany z początkiem moich studiów w Danii.

 

14.08.2012 Godzina 21.30

Wtedy rozpoczyna się moja wyprawa, kiedy to już wykończony całym dniem biegania (męczarnia z biurokracją w NFZ, niezdane prawo jazdy…), wreszcie wsiadłem do autokaru biura Sindbad.

Podróż nie zaczęła się zbyt dobrze, ze względu na NAJGORSZE możliwe miejsce w autokarze – na samym końcu w samym rogu.

Nie byłoby tak źle gdyby nie to, że przed niemiecką granicą dosiadła się obok 4 osobowa cygańsko, polsko, vietnamska (czy coś w tym stylu) rodzina…

Ale po przesiadce w Hamburgu było już w porządku ;)

15.08.2012 Godzina 12:00

Do Horsens dotarłem z godzinnym opóźnieniem względem planu. Z koszmarnie ciężkimi walizkami czekałem przed dworcem na jakiś znak życia od mojego współlokatora który jednak nie nadchodził ;p

Okazało się że troszkę zaspał ze względu na nocne zmiany – zdarza się ;)

 

Mieszkam na ulicy Norrebakken w bardzo korzystnym miejscu – 4 min na rowerze od uniwersytetu i około 25 minut piechotą od centrum. Okolica no cóż – idylliczna ;) W sumie trudno inaczej nazwać osiedle przeznaczone głównie dla rodzin, w okół niska zabudowa, drzewka, niedaleko park. Z okna przy moim łóżku widać dość dużą szkołę podstawową gdzie biegają blond dzieciaczki ;p. Z drugiej jednak strony wadą takiego położenia są sąsiedzi którzy podobno są wrażliwi na głośną muzykę ;(

Jeśli chodzi o współlokatorów to mieszkam z dwoma Litwinami, z czego dotychczas poznałem tylko jednego ponieważ drugi jest jeszcze na wakacjach. Ale atmosfera w mieszkaniu jest bardziej niż pozytywna, kolega jest dość rozrywkowy (;p) i myślę że nie będzie problemu się dogadać.

Samo mieszkanie to 92 m kwadratowe na ostatnim piętrze 3 piętrowego budynku. Jako że jest zamieszkane już od około roku, jest w pełni umeblowane z udogodnieniami typu mikrofala, ekspres do kawy, toster (najważniejsze rzeczy ;)) ale i np. telewizor oraz całkiem znośne kolumny ze wzmacniaczem, i super szybki internet! Właściwie jedyną wadą tego lokum, jest to że mój pokój jest połączony z salonem, także nie może być mowy o pełni prywatności ;(

Mając sporo czasu po przyjeździe, przeszedłem się w stronę centrum miasta, szukając jednocześnie jakiegoś sklepu. Po drodze, całkiem potężny stadion Horsens Arena, gdzie mają również miejsce różne koncerty etc. W samym centrum odniosłem wrażenie, że łatwo się zgubić, ze względu na dużą liczbę małych uliczek, ale myślę że to tylko takie początkowe odczucie. Samo miasto wygląda bardzo ładnie, jest zadbane i czyste. Mijałem teatr, więc fajnie że jest ;)

Wpadłem również do sklepu, więc mogę się wypowiedzieć o cenach – jest drogo jak skurwesyn. wszystko około 2 razy droższe chociaż trafiają się okazje.

To moje zakupy:

mała butelka wody: 2,95 + 1,50 kaucja

pół bochenka chleba (ale taki fajny, ciężki): 4,95

mleko 1,5%: 4,50

energetyk (tylko 15mg kofeiny! skandal!): 7,25 + 1,00 kaucja

sałatka colesław a’la dziki zachód (nie wiem co tam było dzikiego, miała po prostu sos w pakiecie…) 22,00 PRZECENIONE NA 5!!!!111one!!1eleven

co prawda ważna do jutra, ale na kolajbę idealna ;)

Razem: 27,15 dkk czyli 14,91 pln, nie jest więc aż tak źle jeśli kupuje się po taniości.

 

Jutro mam w planach przejść się na uniwersytet i poogarniać co i jak, oraz jakąś głębszą eksplorację miasta, możliwe że przejdę się nad morze ;)

Na sobotę jesteśmy wstępnie umówieni na polskie spotkanie kilku osób z grupy eduabroad także zapowiada się fajnie, w piątek natomiast jest plan zająć się some Polish vodka i poznać się lepiej z lokatorami ;p

 

Serię mam zamiar kontynuować także do zobaczenia niedługo :)

 

Pozdri! Soulfusioner

 

 

Continue Reading...

Komentarze

W związku z problemem ze spamerami, komentarze zostają tymczasowo wyłączone, postaram się jak najszybciej przywrócić funkcjonalność ;)

Pozdri!

Edit:

Od dziś żeby komentować trzeba się zarejestrować, przepraszam za niedogodności ale to jedyny sposób na spamerów ;)

Komentarze powróciły!

Continue Reading...

01:32

Dym zasnuł pokój

Ten z pamięci i ten wymarzony

Cienka smużka opada ku dołowi

Sączy się i wnika

Między deski i zagłębienia

Wszystko chyboce

Pod blaskiem płomienia

|

Miękki i bezpieczny fotel

Lekkie ciało zmęczone dniem

|

A on znajduje ukojenie

Patrząc na zimną noc

I ciężkie krople za oknem

Dostrzega

Ten miękki szept

Wśród jego włosów

|

To dzięki niemu

Płomień chyboce

Deszcz omywa

Dzień już minął

A noc wciąż daleko

Continue Reading...

04.02.12

Moje życie ewidentnie pędzi coraz szybciej naprzód (i bardzo się cieszę że naprzód). Jak zwykle długo nie pisałem, teraz jest jednak okazja i powód. Całkiem niedawno nastał hmm nowy etap, zmiana, postanowienie. Jestem ciekaw jak to wpłynie na dalszy rozwój wypadków, bo na razie za wcześnie to oceniać, choć zmierza niemal wszystko ku pozytywom.

Czym podyktowany jest ten przełom (to jest najlepsze słowo)? Cóż w sumie to życiem, doświadczeniami z przeszłości i teraźniejszości, ogromnemu wpływowi kilku innych ludzi oraz własnym zastanowieniem, przemyśleniem wszystkiego. Posegregowałem sobie wszystko co ważne i złożyłem w całość.

Większość wie o czym mówię, niektórzy jednak pewnie się zdenerwują, że piszę nie wprost ale cóż, blog jest publiczny, jeśli ktoś jest ciekaw, zapraszam do spytania się osobiście ;)

Jestem pewien że teraz będzie lepiej, bardziej prawdziwie. Cieszę się z tego kim jestem i kim być mogę.

I niestety totalnie nie potrafię nic napisać ostatnio, wyrazić siebie. Mimo że mam tak ogromny natłok myśli to jednak brak jakiegokolwiek stymulantu (co zawsze było dla mnie powodem tworzenia) niszczy moje chęci i jest zimno – to jest najgorsze… Pomóżcie ;)

Continue Reading...